Wielu z nas współcześnie, w czasie, gdy mamy dostęp do ogromnej ilości środków chemicznych, kosmetycznych oraz produktów spożywczych nie zdaje sobie sprawy w jaki sposób ten produkt powstaje lub też co kryje się pod sposobem jego wykonania. Artykuł ten będzie poświęcony jednemu z największych problemów nurtujących europejskich i światowych obrońców praw zwierząt jakim jest wiwisekcja.

            Wiwisekcja jest to działanie mające na celu testowanie w okrutny sposób danego produktu chemicznego, kosmetycznego bądź spożywczego przy użyciu żywego zwierzęcia co w rezultacie wywołuje jego długą i bolesną śmierć.

            Testy na zwierzętach przeprowadzane są w laboratoriach, w których gryzoniom wpuszcza się do oczu substancje w celu kontroli czy dany tusz do rzęs bądź cienie do powiek będą szkodziły człowiekowi. Kociąt używa się do badań nad problemami neurologicznymi wszczepiając w mózg elektrody, natomiast psów przede wszystkim rasy beagle używa się do badań farmakologicznych kontrolujących toksyczność danej substancji.

Szczury, myszy, koty, psy, a także inne zwierzęta.

            Do badań naukowych wykorzystuje się nie tylko myszy, szczury i inne gryzonie, ale także koty, psy oraz świnie i małpy. W Unii Europejskiej istnieje całkowity zakaz testowania na zwierzęciu składników, kombinacji składników oraz produktu końcowego. Wielkie koncerny chemiczne i spożywcze na wszelkie sposoby omijają europejskie regulacje. Przepisy te w prawdzie funkcjonują od 2009 roku, natomiast koncerny kosmetyczne wywarły nacisk, aby przepisy te weszły z opóźnieniem.

Od 11 marca 2013 roku całkowicie zakazano w Europie testów na zwierzętach produktów kosmetycznych i spożywczych, natomiast utrzymano zgodę na testowanie produktów przez koncerny farmaceutyczne. W tym ostatnim jednak przypadku coraz częściej można się spotkać z różnymi kontrowersyjnymi opiniami. Zajmują one stanowisko mówiące o tym, iż testy na zwierzętach nie mogą być odpowiednikiem testów przeprowadzanych na ludziach. Lek skierowany do człowieka może mieć zupełnie inny wpływ oraz może wywołać inną reakcję podczas testów u zwierzęcia. Zakaz wprowadzony od 2013 roku nie oznacza, że nagle z półek znikną kosmetyki testowane na zwierzętach. Zakaz dotyczy nowych kosmetyków powstałych i wyprodukowanych po 11 marca 2013 roku.

W Unii Europejskiej istnieją dwa wyjątki od zakazu: gdy składnik danego produktu jest w powszechnym użyciu i nie może być zastąpionym innym składnikiem oraz gdy udowodniony jest szczególny problem zdrowia ludzi, a potrzeba przeprowadzenia testów na zwierzętach jest uzasadniona oraz potwierdzona przez szczegółowy protokół badań, zgłaszany jako podstawa do wydania oceny.

Kto testuje najwięcej?

            Najgorzej sytuacja zwierząt rysuje się w Chinach. Tam rząd chiński wprowadził okrutne przepisy dotyczące wiwisekcji, a mianowicie ma ona być przeprowadzona w odniesieniu do każdego produktu kosmetycznego oraz chemii gospodarczej. Nieistotne jest czy dany produkt był używany w Europie przez ostatnie 50 lat czy też nie. Wiele firm m.in. amerykańska firma Urban Decay (od samego początku powstania ideą firmy była całkowita walka z testami na zwierzętach), chciała swoje produkty wprowadzić do Chin. Spotkało się to z ogromnym sprzeciwem internautów i klientów firmy. Nie mogąc zgodzić się na politykę rządku chińskiego, zarząd firmy podjął decyzję o wycofaniu się z rynku chińskiego. Dzięki portalom społecznościowym zostało opublikowane stanowisko firmy. Drugą przyczyną był fakt, że zarząd Urban Decay nie doszedł do porozumienia z władzami chińskimi. Jak zakładano na początku walka z wiwisekcją okazała się niemożliwa.

            Testy na zwierzętach promowane są przez wielkie koncerny jak np: Proctable&Gamble, Unilliver, Johnson&Johnson, Lorea’l, Avon, a także koncerny spożywcze. Koncerny te przeprowadzają szereg badań z udziałem zwierząt. Przykład stanowić może test na tolerancję błony śluzowej, test na podrażnienie skóry, test na toksyczność.

Gdy zaczęłam interesować się powyższym tematem sama nie zdawałam sobie sprawy z ogromu problemu, który stanowi wiwisekcja. O samych testach kosmetyków i chemii słyszałam, jednak nie wiedziałam o testowaniu na zwierzętach produktów spożywczych. Testowane są takie produkty jak herbata icetea, czekolada czy o ironio karma dla zwierząt. Wszystkie testy są okrutne jednak te dotyczące karmy dla zwierząt zrobiły na mnie największe wrażenie. Psom bez znieczulenia rozcina się dziąsła podając karmę i w międzyczasie pracownicy laboratoriów kontrolują opuchliznę szczęki zwierzęcia. Działania te są okupione ogromnym cierpieniem żywych stworzeń.

O mnie


Witam Cię w moim zakręconym świecie, świecie widzianym oczami 30-latki. Blog to moja pasja, którą chcę się z Wami dzielić. Mam nadzieję, że Wam się tu spodoba i zostaniecie ze mną na dłużej.

FACEBOOK

WSPÓŁPRACA
KONTAKT
O BLOGU
O MNIE

Kategorie

Archiwum

Partnerzy