Skip to content
Menu

W tym poście zamieściłam opisy najbardziej popularnych, a zarazem szkodliwych substancji chemicznych zawartych w kosmetykach. Warto znać szkodliwe substancje jest to taka mini ściąga przed pójściem do drogerii:)

SZTUCZNE BARWNIKI – Są to substancje, które wchodzą w skład tuszy do rzęs, farb do włosów oraz cieni do powiek. Barwniki dodawane są do produktów nie tylko kosmetycznych, ale także spożywczych. Nie poprawiają one jakości produktu, nie mają żadnego wpływu na niego, są zbędne. Ich głównym celem jest wpływ na klienta. Badania wykazały ze codziennie stosowanie kosmetyku zawierającego sztuczne barwniki ma zły wpływ na zdrowie. W składzie barwniki oznaczone są symbolem CI. Barwników oraz farb naturalnych można się doszukiwać w składzie pod numerami CI 75100- CI 77947. Pozostałe barwniki i  farby należy omijać szerokim łukiem. Naturalne barwniki pochodzą zazwyczaj z roślin z ekologicznych upraw bądź tych dziko rosnących.

METALE CIĘŻKIE – Do tych substancji szkodzących zdrowiu należą arsen, nikiel, chrom, ołów, kadm, uran, wolfram i rtęć. W Unii Europejskiej zakazane jest używanie powyższych metali ciężkich oraz ich pochodnych. Najpopularniejszym metalem spośród wyżej wymienionych jest rtęć, która w najwcześniejszym etapie kosmetologii była używana w produktach do demakijażu i makijażu oczu. Współcześnie również nie wycofano rtęci z listy składników zakazanych w kosmetykach mających styczność z okiem ponieważ badania wykazały, że rtęć chroni oczy przed bakteriami, a nie ma skutecznego naturalnego lub mniej szkodliwego zastępnika w tej dziedzinie dla rtęci. Niewielkie ilości rtęci są używane do produkcji tuszu do rzęs pełni w nim rolę konserwantu. Według badań rtęć dla organizmu nie jest szkodliwa jednak przy codziennym użytkowaniu kosmetyku, w którym ona się znajduje powoduje kumulację jej w ludzkim organizmie. Zatrucie rtęcią może objawiać się zmęczeniem, bólem głowy, drętwieniem kończyn, obluzowaniem zębów, a w ostateczności grozi śmiercią.

Wielu producentów, aby nie wypisywać w składzie rtęci zastępuje jej nazwę inną nazwą pod, którą kryje się trucizna: mercurous chloride” (chlorek rtęci I), “calomel” (kalomel), “mercuric” (chlorek rtęci II, sublimat) oraz “mercurio”.

Pochodne rtęci, które zostały dopuszczone przez unijne organizacje jako składniki produktów to:

Timerosal (nazywany inaczej Tiomersal) – maksymalne dozwolone stężenie tej substancji to 0,007 % w przeliczeniu na rtęć. Związek ten dopuszczony jest jedynie w produkcji preparatów do makijażu i demakijażu. Każdy produkt, którego skład zawiera tę substancję powinien mieć oznaczenie: “Zawiera tiomersal”. Wiele produktów takiego oznaczenia nie ma (przynajmniej ja się z takim nie spotkałam. Nie wiem czy to dobrze czy źle:/).

Związki fenylortęciowe – produkt zawierający te związki powinien mieć oznaczenie “Zawiera związki fenylortęciowe”, (z takim oznaczeniem również się nie spotkałam) maksymalne dozwolone stężenie tego składnika to 0,007 % w przeliczeniu na rtęć.

Podsumowując informacje na temat rtęci należy zapamiętać słowa jednej z  założycielek amerykańskiej fundacji „Campaign for Safe Cosmetics”, która powiedziała, że Pierwiastek powszechnie znany jako silna neurotoksyna nie powinien być dopuszczalny w żadnej ilość w składzie jakiegokolwiek kosmetyku.

PARABENY – To substancje, które występują w składzie pod nazwą Methyl, Ethyl Propyl i Butyl Paraben. W  ostatnim czasie bardzo dużo i często się o nich mówi w reklamach telewizyjnych w ulotkach reklamowych różnego rodzaju kosmetyków. Na opakowaniach widzimy napisy „bez parabenów” jednak często to właśnie one są najmniej szkodliwą substancją ze składu kosmetyku. Producent napisem „bez parabenów” moim zdaniem chce zatuszować dalszy skład.

Parabeny są to konserwanty, których zadaniem jest utrzymanie przez jak najdłuższy okres czasu trwałości produktu. Parabeny są składnikiem praktycznie wszystkich kosmetyków, a także produktów spożywczych. Według Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków człowiek ważący 60kg, wchłania dziennie około 76mg parabenów, z czego aż 50mg pochodzi z kosmetyków. W przeprowadzonych badaniach w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych odkryto, że guzy nowotworów znajdujące się w klatce piersiowej u wielu pacjentek składały się z parabenów. Celem badania było stwierdzenie czy parabeny maja wpływ na powstawanie raka piersi u kobiet. Wyniki badań potwierdziły hipotezę naukowców. Najbardziej na raka piersi narażone były pacjentki, które używały antyperspirantów i dezodorantów zawierających parabeny.

Maksymalne dopuszczalne stężenie wynosi 0,4% dla pojedynczego związku i 0,8% jeśli stosowana jest mieszanina kilku różnych parabenów. Substancje te są jak do tej pory najlepiej przebadanymi substancjami pełniącymi rolę konserwantów i najlepiej tolerowanymi przez ludzką skórę. Jednak pomimo wielu pozytywnych opinii mamy narażać swój organizm na składnik co do którego stanowisko naukowców nie jest jednogłośne:/.Substancje te znajdują się praktycznie w każdym kosmetyku ogólnie dostępnym w drogeriach.

PARAFINA – Jest to składnik pochodzący z destylacji ropy naftowej. W składzie produktu oznaczona jest jako Paraffinum Liquidum – olej parafinowy, Petrolatum – izoparafiny i  wazelina oraz Cera Microcristallina cerezyna, ozokeryt, wosk mikrokrystaliczny.

Parafina prowadzi do powstawania zaskórników i zmian trądzikowych. Kosmetyki z parafiną mają wpływ na starzenie się skóry. Skóra starzeje się w wyniku zmian hormonalnych i genetycznych. Aby jak najdłużej była młoda potrzebuje tlenu, a co za tym idzie prawidłowego ukrwienia i dostarczenia składników odżywczych. Kosmetyki z parafiną tworząc warstwę nieprzepuszczalną na skórze, skutecznie hamują te procesy, wynikiem czego jest szybsze starzenie się skóry.

Nie wiem jak Wy, ale ja gdy używałam pomadek lub błyszczyków, które zawierały parafiny miałam w ustach posmak oleju napędowego, także jest to wyczuwalne. Różnica jest dostrzegalna tylko wtedy, gdy stosuje się naturalne pomadki przez dłuższy czas, a następnie zastosuje się taką z parafiną. Moje obserwacje potwierdziła ostatnio moja mama i chyba jedyne nie jesteśmy… Polecam zrobić taki eksperyment:)

Bez względu na to w jakim stopniu syntetyczne substancje wchodzące w skład używanych kosmetyków są szkodliwe należy ich unikać zastępując je jak najbardziej kosmetykami naturalnymi. Musimy zdawać sobie sprawę, że jeden składnik nie poczyni takiego spustoszenia w naszym organizmie jak ich skumulowana ilość z różnych rodzajów produktów używanych do codziennej pielęgnacji ciała.

Źródło: http://www.kosmopedia.org/,http://www.environmentalhealthnews.org/ehs/news/2013/in-the-public-eye-mascara-exempt-from-un-mercury-treaty, wiedza własna. 

O mnie


Witam Cię w moim zakręconym świecie, świecie widzianym oczami 30-latki. Blog to moja pasja, którą chcę się z Wami dzielić. Mam nadzieję, że Wam się tu spodoba i zostaniecie ze mną na dłużej.

FACEBOOK

WSPÓŁPRACA
KONTAKT
O BLOGU
O MNIE

Kategorie

Archiwum

Partnerzy